Page 2 of 2

dsc_1011

Konno „ŻELAZNĄ DROGĄ” – przez Patara Borbalo do Wąwozu Pankisi – cz 1

„Niniejszy tekst jest odpowiedzią na pytanie zadane rok temu przez nieznanego człowieka po mojej prezentacji w czasie Dni Kultury Gruzińskiej w Krakowie. Pytanie brzmiało: „Czy jest możliwe przejście główną granią Kaukazu z Chewsuretii do Tuszetii przez przełęcz pod  górą Patara Borbalo?”. Nie znałem odpowiedzi, ponieważ nie spotkałem nikogo kto przeszedłby tą trasę a sam nie miałem czasu żeby się tam wybrać. Obiecałem, że jeśli kiedyś się dowiem dam znać, niestety w pośpiechu nie wymieniliśmy się namiarami i nie mogę wywiązać się z danego słowa. Pomyślałem zatem, że warto opisać moją wędrówkę – jeśli czytasz Gazetę Górską znajdziesz kiedyś ten tekst i będziesz wiedział jak iść. A naprawdę warto…

Continue reading » Konno „ŻELAZNĄ DROGĄ” – przez Patara Borbalo do Wąwozu Pankisi – cz 1

dsc_0916

Rajd konny w Gruzji – co zabrać ze sobą na wyprawę ? …

Kiedy w końcu podejmiesz tą jedynie słuszną i prawdopodobnie najlepszą w życiu decyzję – i wybierzesz się ze mną na rajd konny do Gruzji, prędzej czy później (a jak znam życie później, w ostatniej chwili …) staniesz przed trudnym życiowym wyborem – CO ZE SOBA ZABRAĆ ?! … Odpowiedź jest banalnie prosta – JAK NAJMNIEJ RZECZY! Po prostu, szkoda tyle szpeja wozić na tydzień, skoro bez połowy można spokojnie przeżyć. Biorąc mało bagażu możemy zaoszczędzić na opłatach w niektórych liniach lotniczych (np WizzAir), nie mamy problemów w gruzińskich marszrutkach i taksówkach bo bagaż trzeba trzymać na kolanach (Gruzińscy przewoźnicy zwykle nie mają bagażników dachowych a przestrzeń bagażnika z tyłu zajmuje zazwyczaj ogromna butla gazowa), oszczędzamy zdrowie koni (nie musza tyle nosić) a na koniec oszczędzacie moje nerwy – bo nie muszę się z każdym wykłucać, żeby zostawił połowę bagażu w bazie bo się nie mieści w sakwach albo samochodzie…

Continue reading » Rajd konny w Gruzji – co zabrać ze sobą na wyprawę ? …

p1050786

KONNO ŁUKIEM KARPAT 2017 – etap I – Rumunia

Nie wiem czemu, ale jakoś nigdy nie kręciły mnie Alpy , pomimo że wysokie, majestatyczne, z dobrą infrastrukturą i krową Milką na dokładkę. Nie mówię, że mi się nie podobają, albo że  ich nie lubię – broń Boże! Wielokrotnie przejeżdżałem, napawałem się pięknymi widokami i tak dalej – ale nie zniewoliły mnie, nie przyzywają do siebie, nie tęsknię…  Są jakieś takie sterylne, ucywilizowane, grzeczne – nie czuję w nich dzikości. Mam cichą nadzieję, że to się kiedyś jeszcze we mnie zmieni, że może odkryję Alpy jakoś na nowo, wejdę w nie tylnymi drzwiami, „od kuchni” – ale jak na razie nic na to nie wskazuje…
O wiele bardziej lubię Karpaty – góry na pograniczu światów – wprawdzie niższe, lecz urokliwe, dzikie, różnorodne (zarówno pod względem przyrodniczym jak i kulturowym) – na wskroś przesycone duchem autentycznej ludowej kultury i magii.

Continue reading » KONNO ŁUKIEM KARPAT 2017 – etap I – Rumunia

13323404_1080443918697226_1500394377968546703_o

CZTERY PORY ROKU W SIODLE – projekt konnych wędrówek bocznymi ścieżkami Polski, Europy, Świata

Projekt „Cztery Pory Roku w Siodle” trudno opisać jednym zdaniem – jest to po prostu swobodna opowieść o narodzinach i realizacji marzenia, które pojawiło się w dzieciństwie, przetrwało w uśpieniu przez kilkanaście lat i nagle eksplodowało. Konie i podróże intrygowały mnie od zawsze. Niestety przez wiele lat nie miałem możliwości realizowania mojej pasji – do czasu, do dnia kiedy porzuciłem wygodną pozorną stabilizację i zacząłem spełniać własne pomysły. Wędruję z końmi po Polsce, Europie, Azji, niezależnie od pory roku i pogody. Wędruję sam, z Rodziną, z Przyjaciółmi i grupami Przypadkowych Ludzi (którzy często staja się Moimi Przyjaciółmi). Jura, Pustynia Błędowska, Karpaty, Gruzja, Azerbejdżan, Iran, Azja Centralna itd… Kolejne destynacje w planach – spokojnie, wystarczy do późnej starości…
Chętnie opowiem o moich podróżach, przygodach, doświadczeniach, odwiedzonych krajach, spotkanych ludziach i o planach na przyszłość – serdecznie zapraszam 🙂

Continue reading » CZTERY PORY ROKU W SIODLE – projekt konnych wędrówek bocznymi ścieżkami Polski, Europy, Świata

czolowka

Jak to się wszystko zaczęło…

Jak to się wszystko zaczęło?
Wiele osób pyta mnie: „Jakie były początki z końmi, jak się zaczęła Twoja przygoda z jeździectwem, kiedy kupiłeś pierwszego konia itd…?”. Cóż, chciałbym móc opowiadać, że tradycje końskie w mojej rodzinie były obecne od zawsze, że wszyscy moi przodkowie służyli w kawalerii (już od czasów bitwy pod Grunwaldem), a ja siedziałem w siodle zanim nauczyłem się chodzić … Byłoby super, ale to nie prawda – nie znam dokładnie historii mojej rodziny, a ja sam zacząłem jeździć konno stosunkowo późno, dopiero na studiach, chociaż końmi interesowałem się od kiedy pamiętam…

Continue reading » Jak to się wszystko zaczęło…

13161950_1000674963314311_2754269325901465242_o

Kabardyńce na Jurze

Kilka lat temu stadko koni kabardyńskich zawędrowało na skraj Pustyni Błędowskiej. Wprawdzie nie ma tu ani wysokich gór, rwących potoków czy głębokich przepaści, ale udało się stworzyć idealne warunki do hodowli tych koni w tabunie, na ogromnej przestrzeni, prawie jak na wolności.

Continue reading » Kabardyńce na Jurze